sobota, 22 października 2011



Zsunął delikatnie ramiączko od biustonosza, zagryzając przy tym wargę. Od tak dawna tego pragnął, a teraz zaczynał się denerwować, że zrobi coś nie tak, że ją skrzywdzi, a nie chciał jej stracić. Chciał trwać z nią w bezruchu na zawsze, pojąc się zapachem jej kwiatowych perfum. Chciał dotykać, ale jednocześnie nie zabierać niewinności, która była elementem ich miłości. Nie chcąc posunąć się za daleko, zaczął całować jej szyję, usta, policzki. Ona zdjęła z niego koszulkę, na co jeszcze pozwolił, czując, jak zaczyna drżeć z podniecenia. Jej rozpalone dłonie muskały lekko klatkę piersiową i plecy, powodując szaleństwo. Dziewczyna zniecierpliwiona, zaczęła zsuwać drugie ramiączko, jednak on złapał ją za rękę i splótł swoje place z jej. Spojrzał w oczy, choć wiedział, co ona może dostrzec w jego.
- Na pewno tego chcesz?
- Na pewno. Teraz. Tutaj. Tylko z tobą - szepnęła, podnosząc się lekko na wysokość jego oczu, po czym zaczęła rozpinać pasek jego spodni.
                                                                                           — Nicht Die Gleichen, Fremde.






K: widzisz się koło niej za lat 20?
M: nie wid siebie za 20 lat bez niej...












Lubiłem jej plecy. Siedziała mi na kolanach, a ja nie mogłem się napatrzeć. Byłem jak gówniarz, który pierwszy raz ma przed sobą kobietę. Kobietę, która ma mnie wszystkiego nauczyć. Całowałem każdy skrawek jej ciała, każdy obejrzałem, posmakowałem. Nikt nigdy nie działał tak na mnie. Nikt, poza nią. Moglibyśmy się kochać w każdej chwili, zupełnie nie zwracając uwagi, że może nas ktoś nakryć.
Chuj im do tego.

***